This page is hosted for free by cba.pl. Are you the owner of this page? You can remove this message and unlock many additional features by upgrading to PRO or VIP hosting for just 5.83 PLN!
Want to support this website? Click here and add some funds! Your money will then be used to pay for any of our services, including removing this ad.

Kontrowersje wokół Czesława Miłosza składają się na sumę wątpliwości wobec jego osoby, narastających od początku jego działalności w wileńskim radiu przed wojną (prowadzenie audycji prezentujących białoruską muzyką z białoruską ludową, co było nie do zaakceptowania przez endeckich wydawców programów radiowych), aż do jego jednego z ostatnich dzieł: tomu Druga Przestrzeń (kontrowersje dotyczące pewnych aspektów religijnych tomu) wydanego dwa lata przed śmiercią artysty. Spory obracają się wokół jego współpracy z reżimem stalinowskim jak również tzw. postaw „antypolskich”.

Osoby operujące terminem „antypolskość”  uważają, iż polskość jest nierozerwalna z katolickością, jak również z patriotyzmem wywodzącym się z XIX wieku. Konsekwencją takiego myślenia jest nazywanie antypolakami wszelkich krytyków polskiego katolicyzmu oraz tradycji romantycznego patriotyzmu. W tekstach Czesława Miłosza możemy natrafić na liczne oceny wielkich zjawisk społecznych i religijnych: a do takich należy niewątpliwie tradycja katolicka czy polski romantyzm. Problemem wydaje się manipulacja tekstem autorstwa Miłosza i naginanie treści dzieł poety przeciw niemu.

Przeciwko Miłoszowi najczęściej cytowane jest zdanie o wysadzaniu Polski w powietrze (Rodzinna Europa, „Intermezzo”). Prof. Jan Majda z UJ w książce Wisława Szymborska, Karol Wojtyła, Czesław Miłosz o zdaniu „…I być może gdyby mi dano sposób wysadziłbym ten kraj w powietrze” pisze: „…To zbrodnicze marzenie Czesława Miłosza”. Nie ma częstszego zabiegu stosowanego przez manipulatorów niż wycięcie zdania z kontekstu i przytaczanie go bez wyjaśniających słów autora. W następnym zdaniu noblista pisze: „Bo jest taki gatunek litości, którego nie można udźwignąć, i wtedy wysadza się jej przedmiot w powietrze przynajmniej subiektywnie, tj. owłada nami jedyne pragnienie: żeby nie patrzeć”. Miłosz nie pisze tu o «eliminacji» lecz o bezradności i odwracaniu wzroku.  Ten sam prof. Majda przytacza myśl poety z Wilna w 1940r. „Było mi żal tego miasta (…) nie doznałem niczego podobnego podczas podboju Polski przez Hitlera" (Rodzinna Europa, „Granica pokoju”). Po nazwisku Führera pada przecinek, a po przecinku:  „bo w głębi serca nie mogłem uważać nacjonal-socjalizmu za zjawisko mocne i trwałe”. Wyjaśnijmy: dla Czesława Miłosza nazizm jako czyste zło był mniej zakłamany, a przez to mniej niebezpieczny, nie miał bowiem poparcia tak wielu arystów, myślicieli, nie miał za sobą wiary w logikę dziejów ani wynikającego optymizmu nadchodzących nowych, humanistycznych czasów. Ważnymi są też słowa napisane wcześniej, kiedy autor wprowadza nas w nastrój Wilna po definitywnym opanowaniu przez czerwonoarmistów: nastrój grozy, ciszy przed burzą i nieuchronnie nadchodzącej katastrofy, którą Miłosz przewidywał już wcześniej, i która związana była z bolszewickim zakłamaniem. Trzeba zrozumieć: Miłosz nie mówi o braku współczucia" mieszkańcom GG, mówi o swym przeczuciu historii, przeczuciu marksistowskim. Warto się o owe przeczucie spierać, ale jest to zdecydowanie problem innego sporu.

Co do polskiego patriotyzmu, wypowiedzi i teksty noblisty przeciwko romantyzmowi zharmonizowanemu z krytycznymi momentami polskiej historii, wpisują się w spór między dwoma koncepcjami tego pojęcia. Miłosz stoi po stronie sprzeciwu wobec patriotyzmu – konieczności umierania/ponoszenia śmiertelnej ofiary. Wszelkie słowa przeciwko funeralnemu patriotyzmowi wymagają innego tekstu, nie wyłącznie w kontekście polskiego noblisty, któremu wydawało się, że powinien obrać inną drogę. Po wojnie, poeta, choć aktywnie wspiera reżim stalinowski w Polsce, ze świadomością ograniczeń totalitaryzmu nie porzuca pracy na rzecz polskiej kultury. W ogromie stalinowskiego zła próbuje wytworzyć choćby niewielką, ale największą jaką się da, sferę dla kultury, bo to właśnie ona może próbować oprzeć się czerwonemu molochowi; jako attaché kulturalny na zagranicznych placówkach działa na rzecz jej upowszechniania. Później, na emigracji wykłada polską literaturę, tłumaczy, popularyzuje, przypomina o polskiej kulturze.

Przykłady niedomówień, manipulacji, czasami nawet kłamstw można by przytaczać więcej, ale nie chodzi o to. Miłosz  nie negował swojej stalinowskiej przeszłości.  Słowa przez poetę napisane świadczą o jego poglądach, ale nie wolno ich zniekształcać w żadną stronę. Można jedynie odrzucić „prawdziwiepolską” interpretację słów noblisty, rozumiejąc konteksty, czytając więcej niż jedną linijkę tekstu i, co najważniejsze, pojmując wyrażoną myśl.

Poprawiony (wtorek, 03 stycznia 2012 20:02)